Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2016

Breaking the Waves

Obraz
Mam przyjemność przedstawić Wam kolejny cudowny sweter. Jestem z niego bardzo zadowolona i to może nie za sprawą fasonu (choć ten też jest świetny), co za sprawą włóczki. Cudowna, miękka i bardzo przyjemna w dotyku (w noszeniu) jagnięca wełna merynosowa - Mirella zakupiona w sklepiku Włóczki Warmii. Cudowności!

Do zakupu tej włóczki namówiła mnie Gabrysia (blog). I nie żałuję. Tak więc i ja namawiam bardzo gorąco do jej zakupu :) Tym bardziej, że kolorki są niepowtarzalne, jedyne i przepiękne. Na pewno każda z Was znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Ja już na oku mam kolejną Mirellę :) Ale na razie przerobię moje ostatnie zakupy u Asi ;) Asia farbuje włóczki cudownie. Bardzo przemyślanie łączy kolory. Wełna blokowała się dobrze. Pięknie prezentuje wzór. Sweter nie zmienił swoich rozmiarów po blokowaniu.

Jeśli chodzi o wzór sweterka - nosi się bardzo dobrze. Rękawki zrobiłam 7/8, tak żebym widziała zegarek ;) Robiło się miło i przyjemnie. Bez żadnych powikłań.










Wzór: Breaking the Wa…

Zmiowy listkowy komplet

Obraz
Ostatnio Jola pochwaliła się chustą . Tak mi się spodobała, że również zapragnęłam taką mieć :) Zakupiłam włóczkę i zabrałam się do pracy. Chusta jest autorstwa Ani . Rozpisana dobrze. Choć nie ukrywam, że w pewnym momencie miałam problem. I tu z pomocą przyszła Jola - Dziękuję Ci! Inaczej bym nie skończyła :)

Z racji tego, że uwielbiam komplety, a wełny kupiłam wystarczająco dużo (z zapasem na czapkę), to takowa właśnie powstała. Długo szukałam odpowiedniego wzoru i fasonu. I znalazłam. Na początku myślałam, że robię beret, ale okazało się, że to czapka :) Wzór bardzo przypadł mi do gustu przez listki, które również pojawiają się w chuście. Jak dla mnie komplet wyszedł cudowny :) I serdecznie Wam go polecam! :)

Wzór chusty: Winter leaves shawl Anny Szymanowskiej
Wzór czapki: Foliage Hat Irina Dmitrieva
Włóczka: Alize Cashmira, kol. 203 (3 motki- 1 na czapkę, 2 na chustę)
Wykonanie: Marta











Mój Petrichor

Obraz
Nareszcie się udało. Pierwszy post w tym roku! Trochę zwlekałam z jego napisaniem, bo brakowało mi fotek udziergów. Ale już się zmobilizowałam i coś tam pstryknęłam ;) Za oknem szaro-buro i zdjęcia wychodzą byle jak. Zresztą same wiecie jak jest. A na dworze za zimno, żeby śmigać w samym swetrze. Nawet jak jest zrobiony z wełny.

Właśnie tego Petrichora (bo jest jeszcze jeden) zrobiłam z włóczki Lima Dropsa. Kupiłam na ten sweter 12 motków, a zużyłam tylko 9 (?). Czyżbym coś źle wyliczyła kupując włóczkę... Limy nie polecam dla wrażliwców, trochę podgryza. Mi to nie przeszkadza, więc noszę z dumą. Swetrzysko wyszło cudownie! Uwielbiam go nosić i nie oddam za żadne skarby świata. Fason dobrze się układa, długość swetra idealna - zakrywa pupę i super grzeje ;) Zrezygnowałam z kieszeni. Jestem antykieszeniowa (antykapturowa zresztą też ;) ). Całość zakończyłam I-cord bind off. Drugi Petrichor czeka na fotki i należy do mojej Sisterki. Myślę, że zdjęcia się pojawią jak Karolka się 'roz…