Dziś chcę Wam pokazać cudowny sweter. Zachwyciłam się nim od pierwszego spojrzenia :) Włóczka już od dawna leżała na dnie pudła. Ucieszyłam się, że uszczuplę choć trochę moje zapasy włóczkowe. Nie ukrywam, że musiałam dokupić brakujące motki wełny, bo by mi zabrakło ;) Jestem z siebie dumna, bo nie zamówiłam nic oprócz tego, co zamierzałam - czytaj: brakujące motki. Nie za bardzo wiedziałam, ile mam dokupić wełny. Miałam 5 swoich i postanowiłam dokupić jeszcze 5. Chyba miałam jakieś zaćmienie umysłu, że tyle tego zamówiłam. W sumie zużyłam na ten sweter 6 motków. A te, co zostały przypadły mojej siostrze ;) Sweter dziergało się przyjemnie. Bez żadnych niespodzianek. Wzór rozpisany przejrzyście. Ciekawy ażur. Robótka szła bardzo szybko. Dopiero po skończeniu swetra zorientowałam się, że raglan jest dość głęboki, a dzianiny pod pachami jest dość sporo. Nie przeszkadza to jednak w noszeniu. Sweter układa się bardzo dobrze, i tak samo się go nosi. Przez to, że jest w klasycznym szarym ko...