My Ribbed Sweater

Są takie projekty, które zostają z nami na dłużej. Nie tylko dlatego, że dobrze się je nosi, ale przede wszystkim przez emocje i spokój, które towarzyszyły ich tworzeniu. Ten sweter zdecydowanie należy właśnie do tej kategorii.

Powstał z połączenia dwóch niezwykle miękkich i otulających nitek — Merinoska „Z refleksją” oraz Mgiełki „Szept” od Juleczkownia Yarn⁠. Już same nazwy tych włóczek mają w sobie coś kojącego i dokładnie taka była też praca nad tym projektem — spokojna, cicha, trochę jak wieczorny rytuał po długim dniu.

Moja pasja, mój kawałek codzienności 

Druty od dawna są dla mnie czymś więcej niż hobby. To chwila zatrzymania. Czas, kiedy można odłożyć telefon, wyciszyć głowę i skupić się na czymś prostym, powtarzalnym i bardzo przyjemnym. W świecie pełnym pośpiechu robienie na drutach daje mi poczucie spokoju i sprawczości. Kilka rzędów potrafi naprawdę uporządkować myśli.

Myślę, że wiele osób, które dziergają, zna to uczucie — miękka włóczka przesuwająca się między palcami, cichy dźwięk drutów i ten moment, gdy powoli z motków zaczyna wyłaniać się gotowy sweter. To trochę jak tworzenie własnego kawałka codziennego komfortu.

Do tego projektu wybrałam wzór My Ribbed Sweater – Dagna Zielińska Knit⁠. Bardzo przejrzysty, dobrze opisany i dający piękny efekt. Zdecydowałam się na rozmiar L, ponieważ zależało mi na luźniejszej, bardziej swobodnej formie. Oryginalny model jest bardziej dopasowany, dlatego warto zawsze patrzeć nie tylko na rozmiar, ale również na tzw. luz konstrukcyjny projektu. To właśnie on często decyduje o ostatecznym charakterze ubrania.

Wybrałam prosty wzór, który pozwala wyeksponować piękno samej włóczki. Obniżona linia ramion, półgolf i lekko pudełkowa forma sprawiły, że sweter stał się bardzo wygodny i idealny na chłodniejsze dni.

Przy okazji takich projektów często przypominam sobie, jak ważny jest odpowiedni dobór włóczki. Połączenie merino z delikatną mgiełką daje efekt lekkości, miękkości i subtelności wokół oczek. To świetny sposób na stworzenie swetra, który wygląda miękko i luksusowo, a jednocześnie pozostaje lekki. Warto też pamiętać, że nitki przerabiane razem potrafią całkowicie zmienić charakter projektu — nawet prosty ścieg zaczyna wyglądać bardziej szlachetnie.

Na sweter zużyłam 2 motki Merinoska i niecałe 2 motki Mgiełki. Model jest dość krótki, a rękawy mają długość 7/8 — dokładnie taką, jak lubię najbardziej. Dzięki temu można wyeksponować biżuterię, a ja ostatnio coraz częściej sięgam po bransoletki, które tworzę sama z naturalnych kamieni.

Zauważyłam nawet, że robienie na drutach zaczęło pięknie łączyć się z innymi małymi pasjami. Coraz częściej dobieram kolory biżuterii do swetrów, które tworzę. I chyba właśnie to najbardziej lubię w rękodziele — ono naturalnie uczy uważności, estetyki i czerpania radości z drobiazgów.

Ten projekt podoba mi się na tyle, że bardzo możliwe, iż jeszcze do niego wrócę. Może następnym razem powstanie wersja bawełniana — idealna na wiosnę lub chłodniejsze letnie wieczory.

A Wy?

Macie swoje hobby, które pozwala Wam choć na chwilę zwolnić i odpocząć od codziennego pędu? 🧶🤍

Spokojnych chwil 

Marta 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Balaclava - kominiarka

Bursztynowy sweter na lato

O spokojnych chwilach z drutami